poniedziałek, 24 października 2011

1837. Mhm

Podsumowując.
Nie masz rodziny, ani jakiś przyjaciół, osób, do których mógłbyś wracać, ale masz pieniądze. Nie masz jakiegoś wybitnego wykształcenia, nie masz nawet pracy, ale masz pieniądze. Jedyne co potrafisz robić to rysunki, a i to ostatnio Ci nie wychodzi, ale wiesz co? Nie jest tak źle, dopóki ciągle masz pieniądze! Dobrze było mieć bogatych rodziców, prawda? Odeszli jednak, ale Tobie nie jest nawet jakoś żal, nigdy Cię nie obchodzili, tak samo jak Ty nigdy nie obchodziłeś ich. Jesteś sam w gruncie rzeczy. No, ale masz pieniądze…
Dziwne, że w ogóle zdecydowałeś się podjąć jakąkolwiek pracę. Zrobiłeś to pewnie dlatego, aby nie siedzieć w domu, całkowicie sam jak palec. Ah, nie wspominając może o Twojej uroczej sąsiadce, no i kilku innych paniach, które odwiedzają Cię czasem z wiadomych tylko Wam powodów. Nie trudno jednak się domyśleć.
Rzucasz się po świecie. Licząc od Twojego wyjazdu z Nowego Jorku… Drżysz na samo brzmienie nazwy tego miasto. W którym to poznałeś… Sam z reszą wiesz. Licząc od tego wyjazdu wróciłeś do Australii, po czym pojechałeś sobie do Francji, swojej ukochanej nigdyś Francji, która jednak.. Nie była taka piękna jak była kiedyś. To smutne, że już nigdy nie będzie. Potem zawędrowałeś sobie do Japonii. Bez konkretnego celu, bo masz za dużo kasy i nie masz co znią robić. Dalej trochę Ameryki Południowej. Nigdzie nie możesz znaleźć sobie miejsca. W ostateczności jednak zostałeś w Australii. Kwestia pewnego przyzwyczajenia.
Zastanawia mnie jednak, co znowu sprowadza Cię tutaj, do miasta które tak zamieszało Ci w głowie, co? Wierzysz, że znów stanie się coś górnolotnego?

Pozostawiając swoje ”sąsiadki”, pracę i… na tym lista się kończy Fabien znów przybył do Nowego Jorku.
Mężczyzna siedział na parapecie swojego nowo wynajętego mieszkania. Znajdowało się ono właściwie kilka przecznic od domu w którym mieszkał.. pewien czas temu. Pomimo iż mógł on sobie pozwolić na wielki apartament zainwestował w małe mieszkanko. Nie lubił dużych przestrzeni. Tylko bardziej przypominały mu o jego samotności.
Przez pierwsze dni swojego pobytu tutaj właścwie nie wychodził z mieszkania. Porównywał swoje przybycie do Nowego Jorku z tym, które miał o miejsce jakieś.. 6 lat temu. Kiedy to jeszcze był tym optymistycznym, pogodnym chłopakiem bez planów i zmartwień. Kiedy to łatwo przekonywał do siebie ludzi, nawiązywał nowe znajomości. Teraz… Teraz był kimś zupełnie innym. Zmęczonym życiem niespełnionym artystą, który bawił się uczuciami kobiet. Bywał arogancki, ale wiedział, że gdzieś głęboko w nim nadal drzemie ten optymista. Oczywiście, pomimo iż stał się tak chłodnym człowiekiem, nie zapomniał o swojej przeszłości. Nie zapomniał o tym, że kiedyś za pewną kobietę był gotowy oddać swoje życie, że mieli mieć dziecko, wziąć ślub i mimo iż Fabien miał wtedy lat 19, był przeszczęśliwy. A potem… no właśnie, co się stało potem…?

Z czasem jednak przemógł się i postanowił wyjść do ludzi. Zaczął od poszukiwań pracy, gdyż bezczynne siedzenie zdecydowanie mu nie opowiadało. W ramach nabytegona swej drodze życiowej doświadczenia zatrudnił się jako fotograf w jednym z kolorowych czasopism. Praca ta nie była szczytem jego marzeń, ale na własną pracownię artystyczną to się chłopie pracuje latami. Nie mógł jednak narzekać. Miał okazję obcować z pięknymi kobietami, za czym oczywiście bardzo przepadał.
Pewnego wieczora mężczyzna wybrał się na spacer. Tak po prostu i zwyczajnie, bez żadnego konkretnego celu. Lekko mroźne powietrze całkiem przyjemnie chłodziły mu policzki. Szedł centrum Nowego Jorku obserwując kolorowe światła, mijających się ludzi różnorakich ras, przejeżdżające samochodu. Wyczuwał ten dziwny klimat i swego rodzaju dziwne łaskotanie w żołądku, coś jakby zdenerwowanie bądź ekscytacja. Wracały wspomnienia, ale jednocześnie pojawiała się nadzieja na ponowne odzyskanie życia. Mężczyzna odetchnął głęboko mroźnym powietrzem i uśmiechnął się do siebie przemierzając dalej ulice, całkowicie beztrosko idąc do nikąd.

Fabien, lat 24, fotograf, rysownik
Zdjęcie


[ Aż mi się nie chce wierzyć, że znowu tu jestem, hm. Niewiele osób zapewne mnie pamięta, o ile ktokolwiek, ale w każdym razie.. witam znów ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz