Jesienne promienie słońca nieśmiało zagościły w malutkim pokoiku Stelli, która zamiast się cieszyć ostatnimi ciepłymi dniami ukrywała się przednimi jak tylko mogła. Ku jej nieszczęściu słońce dawało jej się we znaki przeraźliwie rażąc ją w oczy i nie zezwalało na to, aby ta mogła sobie jeszcze pospać te przysłowiowe ‘pięć minutek’, które zawsze każdemu wystarczało do wyspania się. Mięciutka kołderka w pluszowe miśki wylądowała na jej twarzy, by dopomóc jej trochę i pozwolić na jeszcze kilka minutek już nawet nie snu, a zwykłego leżenia, błogiego lenistwa, na które dziewczyna ostatnio na nieszczęście nie mogła sobie pozwolić. –Te studia mnie wykończą, po co ja się w ogóle zapisywałam do college’u?- wymamrotała sama do siebie. –Wystarczyłaby mi sama praca barmanki.- dodała jeszcze mocniej przyciskając kołdrę do siebie,och, jak jej się nie chciało wstać, a musiała, w końcu praca to nie szkoła,którą można sobie olewać, a potem podrobić zwolnienie i wszystko jest w porządku. Pogrążona we własnych myślach nawet nie usłyszała cichego skrzypienia drzwi, które świadczyły o tym, że ktoś wszedł do jej pokoju.
-Może dlatego, że pozwoliłem Ci tutaj mieszkać pod warunkiem, że będziesz się kształcić i dokładać się do czynszu.- odezwał się cichy, męski głos, ten głos, który zawsze powodował, że przez całe ciało Stelli przechodziły dreszcze, gwałtowanie przeszła do pozycji siedzącej i spojrzała na swojego, może rzec wybawiciela, po czym uśmiechnęła się uroczo, tak jak zawsze się uśmiechała, gdy na niego patrzyła.
-Nie musiałeś, świetnie dałabym sobie radę sama.- mruknęła schodząc leniwie z łóżka ziewając przy tym, a kołdra, w którą jak zwykle blondynka była zaplątana, spowodowała iż zejście z łóżka skończyło się wielkim hukiem i zapewne obolałymi czterema literami dla dziewczyny.
-Taaaak.- powiedział mężczyzna przeciągle kiwając przy tym energicznie głową. –Miałem pozwolić, abyś żyła w tej ruderze i umarła z głodu czy wycieńczenie, a może jeszcze z jakichś gorszych powodów.- mruknął niezadowolony krzyżując ręce na klatce piersiowej. Jednak blondynka już go nie słuchała, była myślami zupełnie gdzie indziej, gdzieś, gdzie było jej dobrze,gdzie nie musiała się uczyć, pracował, gdzie była szczęśliwa i wszystko było idealne. Ubrała się pośpiesznie, aczkolwiek starannie, cmoknęła mężczyznę w policzek i wybiegła czym prędzej, by na pewno nie spóźnić się do pracy, szef i tak jej nie lubił, więc każdym, choćby najmniejszym przewinieniem ryzykowała utratę pracy, jej jedyne źródło dochodu, szło to na opłatę czynszu i rzeczy do szkoły, przez co ledwo co starczało jej na podstawowe rzeczy, ale to nie miało nic do rzeczy, ważne było, że miała gdzie mieszkać, mogła nadal się kształcić i żyła, a to było najważniejsze.
*-*-*
Płomienie, wszędzie płomienie, do tego to przeraźliwe gorąco, które powodowało, że po ciele Stelli spływały ogromne krople potu.Dźwięk palonego drewna nie był w tym momencie najgorszym dźwiękiem jaki docierał do uszu blondynki. Stella rozglądała się dookoła poszukując źródła tego przeraźliwego odgłosu, krzyku dwóch osób, które ją wołają, które błagają o pomoc. Biegła przez pokoju, których ściany lizały płomienie, dosłownie wszystko stało w ogniu, a Stella biegła przed siebie, biegła do źródła tego przeraźliwego odgłosu. Wpadła do pokoju, gdzie w łóżku leżeli jej rodzice, całe było zajęte ogniem, a rodzice przeraźliwie krzyczeli z bólu, który sprawiał im ten okropny ogień. A Stella stała tak osłupiała nie wiedząc jak może im pomóc,co ma zrobić żeby ich stamtąd wyciągnąć, żeby już nie czuli tego okropnego bólu, żeby już nie płakali i nie krzyczeli tak przeraźliwie. Podbiegła do nich,chciała ich wyciągnąć, ale ktoś złapał ją z tyłu i odciągnął. –Mamo! Tato!-krzyczała przeraźliwie, płakała, łzy wielkie jak grochy spływały jej po policzkach, wyciągnęła do nich ręce, ale była od nich coraz dalej i dalej, ktoś odciągał ją od nich, nie pozwolił jej na to, aby ona im pomogła, wyciągnęła ich stąd. –Mamo!- krzyknęła przeraźliwie i otworzyła oczy. Rozejrzała się dookoła,znów była w swoim malutkim pokoiku, gdzie było bezpiecznie, nie było ognia,jednak nadal było jej gorąco i nadal spływały jej łzy po policzkach. Mimowolnie dotknęła swojego brzucha i przymknęła delikatnie oczy. –Zabierzcie mnie stąd!-krzyknęła najgłośniej jak tylko mogła i rozpłakała się jak dziecko.
-*-*-*-*-*-
Stella Jones, 20 lat,
Studiuje w college’u na wydziale architektury krajobrazu,
Po zajęciach pracuje jako barmanka.
[Na zdjęciu Frieda Rose, która wyraziła zgodę na umieszczenie zdjęcia.]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz