niedziela, 20 listopada 2011

1846. Wszystko jedno

Relacje między braćmi bywają różne. Czasami są oni ze sobą blisko niczym najlepsi przyjaciele, lubią wkurzać siebie na wzajem i drażnić się ze sobą. Robią sobie różne złośliwości, ale mimo wszystko trzymają się razem. Zawsze mogą liczyć na swoje wsparcie szczególnie, gdy nie dzieje się za ciekawie. Bywa jednak tak, że nie nawidzisz swojego brata, który od najmłodszych lat poniżał Cię. Nie, nie robił tego ot tak, aby się podroczyć, robił to szczerze i z nienawiścią. Różnice w charakterach też nieźle potrafią poróźnić ludzi, mimo iż związani są oni więzami krwi. Przykładem takie relacji byli właśnie Fabien i Alain. Fabien, pomimo iż był młodszy, był bardziej opanowany, myślał przyszłościowo. Musiał taki być kiedy w jego władaniu znajdował się wielki majątek jego rodziców. Alain natomiast był bardzo rozrzutnym człowiekiem. Potrafił codziennie imprezować, nie przejmując się niczym, nawet jakimikolwiek szkodami, bo przecież za wszystkie straty może zapłacić.. Był współwłaścicielem przepisanego majątku. Bracia często sprzeczali się z tego powodu. Ludzie przecież zazwyczaj kłócą się o pieniądze.
- Jesteś tak okropnie nieodpowiedzialny! Zrozum, że nie możesz sobie wydawać kasy na prawo i lewo jak chcesz! – wrzeszczał Fabien na swojego starszego brata, który stał tylko oparty o framugę drzwi swojego mieszkania z papierosem w ustach. Starszy parsknął śmiechem i wypuścił szary dym ze swoich płuc.
- Przestaniesz się w końcu pienić ? – zapytał Alain wyraźnie znudzony ciągłymi upomnieniami brata. Nie był przecież dzieckiem, mógł robić co mu się podoba, szczególnie że był on typem człowieka, któremu nie dyktuje się co robić. To on dyktował wszystkim dookoła.
- Nie, nie przestanę ! – odwarknął Fabien podchodząc bliżej brata – Bo z Tobą serio nic  nie da się na poważnie.. – dorzucił marszcząc brwi w wyraźnym zdenerwowaniu. Alain jednak nie traktował go poważnie i sam dziwił się, że Fabien ma ciągle siłę z nim dyskutować. Pokręcił głową z rozbawieniem.
- Ale co Ci w tym tak przeszkadza, co? Imprezuję sobie, bo lubię ! Też powinieneś spróbować, może być wyluzował.. – stwiedził zaciągając się kolejny raz – O, jako Twój kochany starszy brat mogę Cię nawet gdzieś wkręcić.. – zaproponował zachęcająco. 
- Kpisz sobie chyba ze mnie.. – mruknął Fabien, wiedząc, że brat wcale nie musi mówić poważnie.  Wyjął z z paczki leżącej na stole jednego papierosa. Nie zdążył nic powiedzieć, a Alain już wyciągnął dłoń z włączoną zapalniczką, aby mu odpalić.
- Serio mówię.. – mruknął starszy – Chociaż by dla samego siebie, serio nie zginiesz przecież – wywrócił oczami. W głębi duszy, pomimo szczerej nienawiście Fabiena do jego osoby, Alain chciał jakoś się z nim pojednać. Chociażby dlatego, aby ten przestał się na nim wyżywać. Bądź co bądź Fabien potrafił być irytujący swoimi marudzeniami i pouczeniami.
Po dość długim czasie dyskusji, przeplecionej jeszcze z kłótnią o głupstwo zupełnie nie związane z tematem i wypaleniem całej paczki papierosów we dwóch, Fabien dał się namówić na wyjście z bratem. Nie miał nic przecież do stracenia. 
Zabawne. Miał już 24 lata, jego brat 28, a nadaj zachowali się jak o 10 lat młodsi chłopcy, którzy wyrządzali sobie na wzajem różne zła i przykrości, które czasem serio bywały nie miłe. Król imprezy Alain wyrywający wszystkie dziewczyny i nieśmiały aczkolwiek bardzo pozytywny i otwarty Fabien, który lubi rysować. Niewiele się w tej kwestii zmieniło.
Fabien pojawił się o umówionej porze przed wskazanym przez brata klubem. Nie musiał czekać wiele, kiedy nagle pojawił się Alain ze swoją grupą znajomych.
- Braciszku! – zawołał przesłodzonym głosem podchodząc do młodszego i uśmiechając się do niego lekko kpiącym uśmieszkiem. Uśmiechał się tak do wszystkich, nie zważając na sympatię jaką obdzielą daną osobę – Ej wszyscy! Poznajcie mojego brata, jest lekko sztywny, ale mam nadzieję, że jakoś go rozkręcimy – wyszczerzył zęby w lekko pijanym uśmieszku. Tak, nie weszli jeszcze do klubu, a Alain już miał niezłą mieszankę w głowie. Starszy rzucił sugestywne spojrzenie swoim ”koleżanką”, wysokim, zgrabym dziewczynką reprezentujący typ urody typowej dzi*ki. Zerkały na Fabiena wzrokiem pt. Zaraz się na niego rzucę. Fabien uniósł brwi do góry. Fakt faktem, lubil niezobowiązujące przygoty, aczkolwiek to on musiał się o kogoś starać. Po krótkiej pogawędce i zapoznaniem się ze wszystkimi cała gormada weszła do klubu. Oczą Fabiena okazało się ciemne pomieszczenie z nielicznymi jak na typowy klub światłami. W powietrzu unosił się dym papierosów, a na parkiecie tańczyli ludzie, którzy ocierali się o siebie, będąc w niczym jakimś psychodelicznym transie. Klimat imprezy był conajmniej dziwny, aczkolwiek nikt nie narzekał. Nawet Fabien, bo choć z początku całkowicie nie mógł odnaleźć się w towarzystwie swojego brata i jego kolegów, po jakiś 3 kolejkach rozmowa zdecydowanie zaczynała bardziej się kleić.
Czas mijał, pustych kieliszków przybywało, do głowy przychodziły coraz to głupsze pomysły. Fabienowi było już wszystko jedno. Dał się nawet wyciągnąc na kilka tańców z pewną blondynką o imieniu Suzie. Była ona jedną z kumpelek Alaina. Nosiła obicisłą bluzkę, która ordynarnie eksponowała jej piersi oraz dopasowane jeansowe rurki. Gdyby Fabien nie wypił ile wypił, zapewne nawet by się nią nie zainteresował. Jak już było wspomniane, było mu wszystko jedno.  W pewnym momencie, gdy ponownie uderzyli już niebezpiecznie chwiejnym krokiem na parkiet, obijając się o pląsające dookoła ciała, znaleźli się po środku tego chaosu i zaczęli tańczyć. Z każdą sekundą coraz śmielej, przybliżając się do siebie jeszcze bardziej. Mężczyzna był tak otłumaniony muzyką, dymem i migającymi przed oczami światłami, że nie dostrzegł momentu w którym ich wargi zaczęły się stykać. Ich usta połączyły się w długich, namiętnych, aczkolwiek pustych pocałunkach. On czuł jak od zbyt intensywnego zapachu jej perfum kręci mu się w głowie. Mimo to jego ręce jakby żyjąc własnym życiem zawędrowały na pośladki dopiero co poznanej kobiety. Najśmieszniejsze było to, że towarzystwo dookoła nie zwracało na to najmniejszego uwagi. O tej godzinie wszystkim było wszystko jedno.
Ich ‚obmacywanki’ przerwał Alain, który z pijackim, głośnym, radosnym okrzykiem zatytułowanym ‚O bracie!’ podszedł do niech chwiejnym krokiem ciesząc się jak nienormalny. Fabien oderwał się od Suzie i spojrzał na brata z początku zły, że przerwał mu tą całkiem miłą chwilę, po czym sam zaczął się śmiać jak nienormalny. 
- Odbiję Ci… go.. – wymamrotał starszy do blondynki i złapał Fabiena za rękach prowadząc go do wyjścia – Idziemy zajarać.. – mruknął.
- Idioto… nie trzeba wychodzić.. żeby palić – odparł półprzytomnie mężczyzna idąc posłusznie za nim. Mimo to znaleźli się na zewnątrz, a Alain poczęstwał Fabiena czymś co nie było jednak zwyłym papierosem, aczkolwiek jak najbardziej nadawało się do palenia – Po**bało Cię? – warknął Fabien mimo to pakując skręta do ust.
- Tak! – odparł dumnie Alain odpalając zarówno sobie, jak i jemu – Wiesz co.. Nie jest z Ciebie taka flegma.. – rzucił opierając się o ścianę, nie mogąc dłużej ustać na nogach – Umiesz się bawić.. I.. sory.. za wszystko.. – dodał po chwli. Fabien tylko machnął ręką – Wiesz.. mamy… tylko siebie i.. nie drzyjmy na siebie mordy, co? – rzucił jeszcze na co zarówno Fabien jak i on zaczęli się śmiać. Tak, po tak dużej ilości alkoholu nareszcie wzięło ich na chwilę skruchy i braterskiej miłości.
- Jesteś debilem.. – rzucił młodszy i uderzył brata pięścią w ramie. Było to jednak swoistym znakiem pojednania. Czy od tego czasu mężczyźni zaczną się jednak szanować? Kto to wie.
Impreza trwała jeszcze z dobrą godzinę. Fabien, mimo iż otrzymał propozycję podwózki zdecydował, że przejdzie się piechotę. Nie było to jednak zbyt inteligentnym pomysłem. Mężczyzna ledwo szedł o właśnych siłach, a nawet jeśli to poruszał się ruchem gwałtownym zygzakowatym. Na szczęście nie mijało go zbyt wielu przechodniów, szedł mniej zatłoczonymi uliczkami miasta. Cały rozczachrany, z wyszarpanym ubraniem wracał z nadzieją, że uda mu się trafić do domu..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz